Tęsknoty i Ciagoty

1
58
4.83 avg. rating (96% score) - 6 votes

Jest to lokal położony na Dołach, w pobliżu Akademii Sztuk Pięknych. Wizyta tam była więc dla nas, mieszkających w zupełnie innej części Łodzi, swego rodzaju wycieczką. Czy warto było odbyć tę „podróż” na Północ? Czym Ciągoty i Tęsknoty zaskoczyły nas in plus, a czym in minus?

Wnętrze co prawda nie sprawiło, że oniemiałam z zachwytu (są na pewno restauracje urządzone bardziej na „moją modłę”), ale w Ciągotach jest naprawdę całkiem przyjemnie i gdyby nie fakt, że krzesła są twarde i mieszkam w innej części Łodzi, chętnie wpadałabym tam na przysłowiową kawę czy herbatę.Niekoniecznie zaś na dania główne. Dlaczego? O tym w dalszej części recenzji.

Mała uwaga na marginesie: wystrój na poniższych zdjęciach prezentuje się nieco inaczej niż w rzeczywistości. Zwłaszcza wieczorem w Ciągotach jest trochę „chłodniej”, głównie za sprawą białego światła, które dominuje w lokalu (na szczęście poza tym zimnym światłem właściciele zadbali o to, by na stołach paliły się świece).

Obsługa

Właściwie nie mam nic do zarzucenia obsłudze. Kelnerki były całkiem sympatyczne i starały się udzielać rzeczowych odpowiedzi. Wolałabym co prawda, żeby bardziej odróżniały się strojem od reszty obecnych w lokalu osób. Biała, luźna koszula to jednak trochę za mało. Przydałby się fartuszek czy inny „służbowy uniform”.

Na zamówione dania czekaliśmy zaskakująco (i zastanawiająco) krótko, bo ok. 10-15 minut. Idąc do restauracji jesteśmy przygotowani na dłuższe oczekiwanie na posiłek. Zdziwiło nas to tym bardziej, że na karcie dań znajduje się adnotacja „wszystkie dania przygotowywane są  na bieżąco”…

 

Tęsknoty i Ciagoty (2)Menu

Zacznę od tego, co zaskoczyło mnie in plus, a mianowicie forma karty dań. Zamiast tradycyjnej,  rozkładanej książeczki, klienci dostają rulon przypominający stary pergaminowy list. Wszystkie dania zmieściły się na jednej karcie, dzięki czemu (pozornie) łatwiej jest ogarnąć całość wzrokiem. Napisałam „pozornie”, bo niestety pozycji jest moim zdaniem trochę za dużo. Zwłaszcza że są one skomponowane ze składników, które się powtarzają. W menu króluje szpinak, cukinia i grzyby. Jako że grzybów nie jadam, a szpinak trochę mi się przejadł, miałam naprawdę spory problem ze znalezieniem w tym teoretycznie obszernym menu czegoś dla siebie…

Ostatecznie zdecydowałam się na tagliatelle z wędzonym łososiem i pomarańczą. Nie był to najtrafniejszy wybór, bo danie okazało się trochę mdłe. Pomarańczy i łososia było w nim jak na lekarstwo. Makaron pływał w śmietanowo-koperkowym sosie, w którym pojawiły się – ku mojemu zdziwieniu – także surowe ogórki ze skórką (sic!), które, według mnie, nijak pasują do dań tego typu. Całość została posypana rukolą, którą, choć lubię, to jednak w innych zestawieniach smakowych.

Rukolą zostało posypane również danie mojego towarzysza – polędwiczka z wiśniami i makaronem capellini. Danie, mimo zapewnień kelnerki, nie okazało się „mega” porcją i raczej ciężko było się nim najeść. Kelnerka twierdziła również, że polędwiczka jest podawana z warzywami. Niestety zamiast nich na talerzu zagościły cztery kawałki pomarańczy (?!). Najjaśniejszym elementem tego zestawu była zdecydowanie polędwiczka w asyście wiśni. Połączenie rzeczywiście było udane. Niestety nie można tego powiedzieć o makaronie capellini (cieniutkich niteczkach), który niezbyt komponował się z mięsem.

Sposób podania dań niestety również nas nie urzekł. Myślę, że winę za to ponosi niedbale rzucona rukola… Nie mogliśmy oprzeć się wrażeniu, że kucharze mieli jej nadmiar i nie chcąc, żeby się zmarnowała, postanowili „upiększyć” nią wszystkie dania, nie zastanawiając się, czy rukola komponuje się z pozostałymi składnikami, czy też nie.

W menu znalazła się szeroka oferta napojów i deserów. I rzeczywiście większość osób, które były wCiągotach w sobotni wieczór, przyszło tam na „pogaduchy” przy kawie, ciastku czy piwie, a nie na konsumpcję dań głównych.

Ceny

Poziom cen w Ciągotach i Tęsknotach może zaskakiwać. Jak na lokal położony zdecydowanie poza centrum Łodzi, w scenerii typowo osiedlowej, ceny są iście „wielkomiejskie”. Jeśli chcecie zamówić danie główne musicie być przygotowani się na wydatek rzędu 35 zł za porcję, która wbrew zapewnieniom kelnerki wcale nie jest „mega duża”. Można nią zaspokoić głód, ale przejedzenie na pewno Wam nie grozi… Ceny innych dań są odrobinę bardziej stonowane, ale z drugiej strony – czy rzeczywiście 25 zł za bakłażana z ricottą to cena adekwatna do wysiłku kucharza, który musi on włożyć w jego przygotowanie i do ceny składników?

 

Minusy

Największym minusem Ciągot i Tęsknot jest stosunek cen do jakości i wielkości serwowanych tam dań. Nie twierdzę, że jedzenie jest niesmaczne, ale jednak biorąc pod uwagę, że jest to restauracja znacznie oddalona od centrum, to płacąc 30-40 zł za danie oczekuję, że będzie przysłowiowym „niebem w gębie” i że absolutnie do niczego nie będę mogła się doczepić. Owszem, sporo pozycji z menu wygląda zachęcająco – zabawa smakami, niekonwencjonalne połączenia mięsa i ryb z owocami… Niestety z wykonaniem jest już trochę gorzej.

A wystarczyłoby nieco obniżyć ceny, odrobinę uprościć kartę i zamiast stałych klientów „osiedlowych”, którzy wpadają na plotki przy kawie, Ciągoty zyskałyby gości z innych stron miasta, którzy zmęczeni oblężonymi knajpami w centrum z chęcią powitaliby taką alternatywę. Niestety przy obecnym stosunku ceny do jakości, dla zbłąkanych wędrowców pierwsza wizyta w Ciągotach może okazać się ostatnią…

Kolejnym mankamentem jest kącik zabaw dla dzieci, który urządzony został w dosyć niefortunnym miejscu – zaraz obok drzwi toalety. Pomysł jest, naszym zdaniem, mocno chybiony.

Nie do końca przypadła mi do gustu również muzyka. W mojej opinii była trochę zbyt absorbująca, pełna niepokojących dźwięków. Zdecydowanie nie określiłabym jej mianem „muzyki tła”, bo momentami ciężko było skupić się na rozmowie. Może to kwestia tego, że nasz stolik był usytuowany blisko głośnika, gdyby te dźwięki dobiegały bardziej „z oddali” być może nie miałabym takich zastrzeżeń.

Męski punkt widzenia

Jeśli oczekiwania rosną wraz z ceną to moje, po zapoznaniu się z kartą dań, były wysoko w chmurach. Tym bardziej, że poziom cen z Ciągotach i Tęsknotach jest porównywalny do poziomu obowiązującego w restauracji Jak pragnę wina (nasza recenzja) znajdującej się w samym centrum Łodzi, bo na ul. Piotrkowskiej. Niestety najczęściej rzeczywistość brutalnie rozprawia się z rozbujanymi oczekiwaniami i nie inaczej było tym razem…

W mojej opinii Ciągoty i Tęsknoty, w kategorii „restauracje”, wypada po prostu średnio. I choć wystrój i klimat tego miejsca jest całkiem przyjemny, to najważniejszy „element układanki”, a więc jedzenie, pozostawia wiele do życzenia (po szczegóły odsyłam do pozostałej części recenzji).

Podsumowując: jeśli wybierzecie się tam na kawę, ciastko (ewentualnie piwo) – bardzo możliwe, że wyjdziecie zadowoleni, jeśli zaś planujecie zjeść tam nastrojową, pyszną kolację za rozsądną cenę –Ciągoty i Tęsknoty mogą nie sprostać waszym oczekiwaniom…

 

Końcowa ocena

Ciągoty i Tęsknoty to dobre miejsce na spotkanie w gronie znajomych czy na randkę. Przytulne i pomysłowo urządzone wnętrze na pewno odróżnia ten lokal od typowych, osiedlowych pizzerii i barów. Niestety lekko zawyżone ceny i nie do końca adekwatna do nich jakość serwowanych w Ciągotach dań, sprawia, że raczej nie polecimy tego miejsca osobom, które mieszkają w innych częściach Łodzi. Sami raczej nie będziemy za nim tęsknić, nawiązując do nazwy, która swoją drogą bardzo nam przypadła do gustu

4.83 avg. rating (96% score) - 6 votes
Booking.com
UDOSTĘPNIJ
Następny artykułKlub Mandala

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

five × four =